Roślinne wabi-sabi

Kontynuując wabi-sabowy cykl przechodzimy do tego co lubimy najbardziej. Czyli hyc, piszemy o roślinach. Okazuje się, jak ze wszystkim innym, że i ze swoimi roślinami można żyć zgodnie z tą filozofią. Ba! Uważamy, że zwłaszcza w życiu z roślinami leży jej sedno [oraz, nadal, że to żadna filozofia tylko zwykłe życie]. Tak przynajmniej u nas to wygląda. I wiemy, że u większości z Was też.

No bo gdzie łatwiej odnaleźć piękno w niedoskonałości? Uwielbiamy swoje niedoskonałe, małe, zdrewniałe, krzywe i dziwaczne rośliny wszystkie tak samo. Tak samo cieszy ich rozwój i zdrowie.
Za nic mamy żarty z kolekcji kaktusów, ponastawianych w dwóch rzędach na parapecie – małe, pokraczne dziwolągi, każdy w innej doniczce – ale każdy jest jedyny w swoim rodzaju i każdy rośnie sobie w swoim tempie.

To jest też piękna opowieść o dawaniu szansy. O dostrzeganiu potencjału. Ile razy zdarzało nam się zabrać jakiegoś zaniedbanego dziada ze śmietnika, biura, internetu i pielęgnować go, ciesząc się pierwszym zdrowym liściem jak dziecko? No ile?
Ta dracena tu, to jest odzysk z likwidowanej biblioteki. Ustaliłyśmy, że 15 lat ma na pewno. Z pniem wykrzywionym od wyciągania się do okna. Z suchymi końcówkami starych liści. Ale puszcza ciągle nowe, zdrowe. Stoi w domu na honorowym miejscu.

W doniczce ze śmietnika.

A doniczki? Osłonki, koszyki, miski, kubki, filiżanki, dzbanki, wiaderka. Coś pominęłyśmy? Jest masa rzeczy w których można hodować rośliny. Też nie muszą być doskonałe. Każde pęknięcie czy skaza sprawia, że właśnie ta jedna jest wyjątkowa. Czasem niesie za sobą jakąś historię.
Niedoskonale szkliwione iłżeckie dzbanki przerobione na doniczki wyglądają tak samo jak w XVII wieku. Bo od kilku wieków powstają tą samą metodą, w tym samym miejscu. Jak długo jeszcze tego nie wiadomo, bo żyje trzech, może czterech twórców którzy je robią. Nie wiadomo czy mają uczniów. Są unikatowe i..

..tanie.

I takich frykasów w całej Polsce jest więcej. Są w piwnicach i na strychach. I teraz mamy wreszcie modę która może usankcjonować ich miejsce w naszych domach. Więc zachęcamy! Zbierajcie, wyciągajcie, ratujcie stare i być może zapomniane. I wsadzajcie tam swoje rośliny.

No nie warto?

Więc – podsumowując – brzydota jest okej, robimy co chcemy, lubimy wszystko i wszystkie [rośliny] oraz cieszymy się, że nie dość że jest to super przyjemne to jeszcze modne. I pamiętamy o zdrowiu. Jak nam brzydnie kwiatek bo choruje, to wiadomo, inna śpiewka.

Niech chlorofil będzie z Wami!

0 comments on “Roślinne wabi-sabi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *