Zrób sobie wabi-sabi

Żeby nie było że się tak wymądrzamy, a dobrej rady ani jednej, mamy kilka porad dla tych z Was co jednak tego wabi-sabi nie rozpoznają u siebie. Oraz tych co w ogóle nic nie mają gdzie rozpoznawać, bo pierwsze mieszkanie dopiero przed Wami.
Zaczniemy od remontu [właściwie to mogłybyśmy od kupna bo już na tym etapie wybieramy jaki styl nam odpowiada. Wiadomo, zdecydowanie mieszkania z rynku wtórnego mają większy potencjał na bycie wabi-sabi].

Jeżeli mieszkanie jest używane, to zdzieramy tapety, starą farbę i tyle.
Będziemy mieć cegłę, stary tynk z resztkami farby.. Trzeba to oczywiście wyczyścić, zagruntować, zabezpieczyć przez pleśnią itd., ale zasadniczo ściana gotowa. To samo dotyczy podłogi. Czasem się trafi parkiet albo takie płytki, że dla nich kupujemy mieszkanie..
Zostawiamy stolarkę drzwiową i/lub okienną, żeliwne grzejniki. Możemy nawet w kolorach które zastaliśmy! [Jeśli jednak skrobiemy to nieidealnie! Ma być widać po resztkach ile warstw olejnej farby narastało przez ile pokoleń].

Drzwi były białe, a pod białymi brązowe. Znaczy dwie warstwy.
Za to na ścianie trudno stwierdzić.

Nie przejmujemy się jak pęknie płytka podczas układania, kładziemy pękniętą z miejscem na fugę. A jeszcze jak tę fugę pomalujemy potem na złoto, to będzie [prawie, że] prawdziwe japońskie Kintsugi. Fantastycznie sprawdzi się też mozaika. Z potłuczonych płytek albo luster.

No i nade wszystko zostawiamy coś po poprzednich lokatorach – lampę, wieszak..

..obrazek..
..lub kwietnik.

W nowym mieszkaniu możemy uzyskać właściwie ten sam efekt. Płytki kładziemy zgodnie z tą samą zasadą, a wykorzystując tynki i farby można spróbować uzyskać efekt starej ściany. Na podłogę wybieramy drewno – wabi-sabi lubi naturalne materiały, zwłaszcza takie po których widać będzie zużycie. Reszta to dodatki. Nie mamy karniszy po poprzednim właścicielu, ale możemy je zdobyć. Na portalach sprzedażowych jest wszystko! A w skupach złomu żeliwne grzejniki i stare klamki.

Czyli przechodzimy do urządzania. O tym co reprezentuje sobą np. design z lat 60 czy 70 napisano już setki książek i prac doktorskich, więc nie będziemy tu ciągnąć wywodu. Dość zaznaczyć, że używane rzeczy są wartościowe. I już. Oraz, że szlachetne i naturalne materiały nie starzeją się i nie wychodzą z mody nigdy.

Skorupy stanowią istotę tego stylu.

Jak już kupimy i urządzimy – najważniejsze – zamieszkiwanie. Bo wokół zamieszkiwania zbudowana jest ta filozofia. Mamy się czuć swobodnie. Nie przejmować się plamą na tapicerce, czy rysą na ścianie [czasem warto się przejąć, ale jeśli tylko ta rysa nie zwiastuje zawalenia budynku, relax]. Może ta plama pojawiła się w miłych okolicznościach? Zrobiło ją dziecko, albo ukochane zwierzę. Może to pamiątka po udanym wieczorze w większym gronie? W pierwszym odruchu nie jest to łatwe, przerabiałyśmy to, ale jak złapiemy ten luz – jest super!

Mamy jeszcze kilka uwag o kosztach – tanie to jest czy drogie, ale to już chyba za dużo w jednym wpisie, będzie później [drastycznie różnie to z tym bywa].

No i oczywiście będzie też wpis jak zrobić sobie domową wabi-sabi roślinną dżunglę.

 

 

3 comments on “Zrób sobie wabi-sabi

  1. O matko. To my tyle lat w starym mieszkaniu wabi-sami mieli i nie wiedzieli! Wszystkie liczne futryny zdzierane do drewna szkłem. Czyli nie do końca 😊 a na drzwiach wejsciwych stara skrzynka z napisem Briefe. Liczy się? 😉

  2. Muszę Starszym uświadomić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *